Greckie wakacje.

Jest 28 maja 2016 roku. Sobota wolna od pracy, a my z uśmiechem na twarzy wstajemy wcześnie rano. Błękit nieba i słońce nieśmiało zaglądające do mieszkania zwiastują nadejście upragnionego urlopu. Ruszamy w kolejną podróż!

Celem naszej wyprawy jest największa z greckich wysp – Kreta. Podczas tej podróży korzystamy z tanich linii lotniczych Ryanair. W pierwszą stronę lecimy z Katowic, a naszym punktem docelowym jest Chania. Zanim wzniesiemy się w powietrze i opuścimy Polskę mamy przed sobą drogę na lotnisko. Do Pyrzowic jedziemy bezpośrednim busem firmy EKSPRES z Dworca Głównego w Krakowie. Może nie jest to najtańsza opcja, ale pozwala zaoszczędzić trochę czasu i sił.

Samolot do Chanii startuje o 11:40. Jak zwykle na lotnisko docieramy dużo wcześniej. Bierzemy poprawkę na możliwość wystąpienia korków czy złapania gumy.

W końcu rozpoczyna się odprawa, kontrole i zajmujemy nasze miejsca w samolocie. Podróże do Tajlandii trochę nas rozpuściły, jeżeli chodzi o oczekiwania w stosunku do samolotu.  A tutaj ani darmowego jedzonka, ani miejsca na nogi…

Lot upływa spokojnie, oglądamy z góry wysepki porozrzucane na niebieskiej tafli wody. Najlepsze jednak jest samo lądowanie. Obniżanie wysokości lotu nad wodą i pytanie, czy trafimy prosto do wody, czy jednak na ląd. smiley

Zgodnie z planem o 15:20 po raz pierwszy stajemy na kreteńskiej ziemi. Tym razem w podróż zabraliśmy tylko bagaż podręczny (większy plecak 7 kg + mały plecaczek), więc nie musimy czekać na odbiór walizek.

Zaraz przy lotnisku znajduje się przystanek autobusowy. Na wyspie pomiędzy ważnymi miejscowościami kursują autobusy firmy KTEL. Decydujemy się na korzystanie z transportu publicznego. Kupujemy bilety do centrum Chanii w cenie 2,5 euro/os. Przez okna autokaru obserwujemy linię brzegową, zabudowania i ciekawą roślinność. Po około 30 minutach jazdy wysiadamy na Dworcu autobusowym w Chanii, gdzie rozpoczyna się nasza przygoda.

 

Greckie wakacje - dzień 1.